`Yankee Candle - Sunflower

Choroba rozbraja mnie w najlepsze, upały nie pomagają w przetrwaniu gorączkowych dni. Jak się okazało nawet kurier ma dość swojej pracy w upale - i to dosłownie :) Chociaż trochę radości w tych nie najlepszych dla mnie dniach sprawiła mi nowa świeca Yankee Candle  o zapachu Sunflower. Nie byłabym sobą gdybym od razu jej nie przetestowała :) W koszyku miałam początkowo Egyptian Musk później Coconut Bay, przewinął się też zapach Oceanside i do tej pory nie wiem jak to się stało, że wybrałam właśnie Sunflower - ale uwierzcie, nie żałuję swojej decyzji :) 



Zacznijmy od wyglądu świecy - żółty, choć prawie wpadający w pomarańczowy kolor wosku i piękna kwiecista naklejka - już zapowiada się dobrze. Zapach świecy czuć było jeszcze przed rozpakowaniem paczki - a uwierzcie zapakowana była wręcz pancernie. Sunflower to nic innego jak cudowny, ciepły zapach słoneczników kwitnących w pełnym słońcu. Świeca jest bardzo intensywna, więc idealna dla miłośników zapachowych killerów. Według mnie Sunflower przypomina piękny kwiatowy płyn do płukania tkanin, jednak tak realistyczny że nie znajdziemy w nim ani odrobiny chemii. Nie zwlekałam z pierwszym odpaleniem i gwarantuje Wam, że zapach choć budzi wiele kontrowersji dumnie zagościł w mojej kolekcji najlepszych zapachów od Yankee :)





7 komentarzy

Jeśli blog Ci się spodobał - zaobserwuj i zostań ze mną na dłużej :)!

Obsługiwane przez usługę Blogger.