Yankee Candle - Honey Glow

Wyprawa do Warszawy zakończona, wreszcie wróciliśmy do domu, teraz jeszcze Bydgoszcz, Gdańsk i Praga - później chwila spokoju. Przed nami bardzo intensywny tydzień, czeka mnie wiele wyjazdów każdego dnia jednak zwieńczenie w trakcie weekendu na bank zrekompensuje te zaganiane dni :) Tymczasem czekam na kolejne sztuki w dużych słojach, kolejne zamówienia już w planach, na dniach dotarła też illuma - o której już niebawem na blogu. Jak się sprawdzają różne rodzaje nakładek i w którą warto zainwestować - o tym również wspomnę w najbliższym czasie.



Prawdziwe cudeńko, luksusowy drobiazg, który – mimo niewielkich rozmiarów – roztacza wokół siebie niezwykły, silny blask. Tarteletka Honey Glow to najlepszy dowód na to, że kompozycje od Yankee Candle to zdecydowanie więcej niż odświeżanie, tonizowanie czy remedium na brzydkie zapachy. To prawdziwe, luksusowe perfumy wnętrzarskie, które sprostają oczekiwaniom nawet najbardziej wymagających nosów. Znajdziemy tu akordy miodowe – słodkie, lepiące, kojarzące się z boskim nektarem. Uzupełnieniem tej bazy są nuty męskie, zdecydowane, nieco szorstkie, ale przede wszystkim – otulające, dające poczucie bezpieczeństwa. To wyjątkowe zestawienie przeciwstawnych sobie pierwiastków zapachowych sprawia, że Honey Glow to zapach perfumeryjny, wyjątkowy, przyjazny i wprowadzający do wnętrza ciepły blask luksusu. Idealna propozycja na jesienny wieczór i kompozycja, która najpiękniej rozwija się w towarzystwie zachodzącego, wrześniowego słońca.

Dość długo wzbraniałam się przed tym zapachem, a to za sprawą nut wody kolońskiej - których jak się później okazało, w zapachu nie wyczułam. Ciepły, otulający - taki właśnie jest Honey Glow, słodka nuta miodu w połączeniu z zapachem rozgrzanego drewna, gdzieś czai się dość wyrazista nuta zapachowa ciężka do określenia, jednak całokształt wypada całkiem dobrze, idealnie na jesienne wieczory.




6 komentarzy

Jeśli blog Ci się spodobał - zaobserwuj i zostań ze mną na dłużej :)!

Obsługiwane przez usługę Blogger.