Maska w turbanie - testujemy włosowe nowości

Sporo nowości w temacie pielęgnacji pojawiło się na półkach drogerii Rossmann. Po część z nich sięgnęłam podczas promocji 2+2, po zakończeniu tej akcji resztę masek które nie wchodziły w jej skład udało mi się kupić - 40%. Pokładałam wielkie nadzieje w tej formie aplikacji produktów. Poniżej znajdziecie wrażenia po użyciu trzech z nich - po jednym z każdej marki.

MILK THERAPY to kuracja otulająca włosy apetycznym zapachem mleka kokosowego z delikatną nutą karmelu. Szybki i łatwy sposób na zaspokojenie pragnienia przesuszonych włosów, potrzebujących intensywnego nawilżenia i wzmocnienia.

L'biotica w swojej ofercie posiada trzy warianty tego produktu: wersja malinowa, wersja miód manuka i wersja bananowa. 

Malina
Mleko kokosowe i ekstrakt z maliny - nawilżają i regenerują przesuszone partie włosów, nadając im naturalny połysk i miękkość. Włosy są długtrwale nawilżone, przyjemne w dotyku, łatwe do ułożenia i rozczesania.

Miód manuka
Proteiny mleka i miód Manuka zapewniają jedwabistą gładkość i piękny połysk matowym włosom. Maska zabezpiecza i wygładza zniszczone końce, otulając je warstwą chroniącą przed wpływem szkodliwych czynników, takich jak nadmierne suszenie, stylizacja czy twardość wody.

Bananowa
Mleko migdałowe i ekstrakt z banana regenerują osłabione, zniszczone stylizacją i zabiegami włosy. Naturalne składniki aktywne przywracają im jedwabistą gładkość i zdrowy wygląd. Łamliwe włosy odzyskują energię i sprężystość.




Biovene 
Podobnie jak marka L'biotica, marka Biovene oferuje nam trzy warianty masek w turbanie: argan, aloes oraz lawenda.

Argan
Zabieg regenerujący na bazie olej. Przywróć blask swoim włosom miech staną się bardziej miękkie, mocniejsze i zdrowsze. Maska nawilża, odżywia, kontroluje wypadanie włosów. 


Aloes
Pożegnaj się z odwodnionymi, matowymi i "tępymi" włosami dzięki tej intensywnej kuracji odżywczej. Włosy odzyskują lśniący połysk, pozostaną miękkie i gładkie w dotyku.

Lawenda
Zabieg termiczny Gueisha, stosowany w najlepszych salonach kosmetycznych. Oferuje najlepsze składniki pielęgnujące, nawilżające i odżywiające zniszczone włosy. Maska chroni, odżywia i redukuje skłonności do łupieżu.



Isana 
Samonagrzewająca maska turban do włosów 
Kokos 
Samonagrzewająca się maska do włosów  o zapachu kokosa skutecznie pielęgnuje włosy i odżywia je dzięki połączeniu bogatej oliwy z oliwek, ekstraktu z kokosa i keratyny. Zniszczonym, suchym włosom przywraca zdrowy wygląd i intensywny połysk od nasady po końcówki. Sprawia, że włosy łatwo się rozczesują. Oddaj się profesjonalnej intensywnej pielęgnacji w domowym zaciszu. Nadaje się do wszystkich włosów.

HIP CHIC
Zmiękczająco-nawilżająca maska do włosów niesfornych i suchych. Łatwo w użyciu maska do włosów to przyjemny sposób na poprawę wyglądu rozdwojonych końcówek i niesfornych, puszących się włosów. 


 Zacznę od tego, że z przedstawionego zestawu masek używałam dokładnie trzech. Przetestowałam malinową wersję maski od L'biotica, arganową wersję od Biovene oraz kokosową maskę od Isany. Nie będę ukrywać, że w produktach pokładałam spore nadzieje - część z nich delikatnie mówiąc mnie zawiodła a część mogę śmiało stwierdzić, że oczarowała. Na pierwszy ogień poszła maska z Isany - aplikacja jest dość prosta, na umyte, dobrze odciśnięte włosy nakładamy czepek. Trzymamy na włosach 15-20 minut. Ja swoją maskę trzymałam około 15 minut. Ładnie pachnie kokosem, produktu w środku wydaje się dość mało jednak wystarcza go spokojnie na włosy o długości do połowy pleców. Co jakiś czas masujemy włosy przez czepek tak aby produkt idealnie pokrył włosy. Po aplikacji maskę spłukujemy letnią wodą i możemy przejść do suszenia. Efekt po? Piękne, lekkie, błyszczące i miękkie do granic możliwości włosy - ta maska skradła moje serce! Zdecydowanie 10/10.

Kolejnym produktem była malinowa maska od L'biotica. Oczekiwałam od niej wiele dlatego, że dość często korzystałam kiedyś z produktów tej firmy i byłam z nich zadowolona. Tym razem najmilszym aspektem użytkowania tej maski był piękny zapach malin, który niestety ulotnił się dość szybko. Efekt po? Pokładałam w niej spore nadzieje jednak gdybym miała oceniać ją punktowo dałabym 4/10. Włosy są miękkie ale nie tak jak po kokosowej Isanie. Chwilę ładnie pachną, rozczesują się lepiej niż bez odżywki jednak w mojej ocenie to przeciętniak.

Pora na maskę od Biovene - szczerze mówiąc wcześniej nigdzie nie widziałam tej firmy dlatego też postanowiłam się skusić na wszystkie trzy oferowane wersje. Aktualnie zdążyłam użyć tylko maskę z olejem arganowym. I tu w moim mniemaniu totalna klapa. Włosy wyglądały jak po nałożeniu najzwyklejszej odżywki, nie zauważyłam efektu wow jak w przypadku Isany. Daje 2/10 bo chociaż nie było problemu z rozczesaniem włosów. 

A Wy znacie może już maski w turbanach? A może używałyście już któregoś z produktów???

1 komentarz

Jeśli blog Ci się spodobał - zaobserwuj i zostań ze mną na dłużej :)!

Obsługiwane przez usługę Blogger.